W okresie jesienno-zimowym cierpię na brak kolorów w otaczającym mnie świecie. Barwy są czymś, co nie tylko dodaje mi energii i wprawia w dobry nastrój ale również jest składnikiem niezbędnym do oddychania. Kolory szarości, brudnej bieli, czerni matowej odbierają mi powietrze. Ludzie ubrani na szaro-buro są smutni, nijacy i pozbawieni własnych odbić w kałużach. Dla mnie świat staje się pusty i napełnia pustką moje serce. Dlatego tak ważne jest magazynowanie kolorów w swojej świadomości. Była ku temu okazja. Piękne słońce i bezchmurne niebo sobotniego przedpołudnia wygoniło mnie na spacer, w poszukiwaniu kolorów. Znalazłem tysiące barw, odcieni, światła. Natura za każdym razem mnie zadziwia. Jest doskonała i piękna w swojej prostocie. Zobaczcie sami.
sobota, 9 października 2010
czwartek, 7 października 2010
Nad Tuskulum wschodzi słońce.
Cisza. Wiatr delikatnie porusza kolorowe liście drzew. Z oddali dobiega odgłos szemrzącej rzeczki. W małe drewniane okienka wpadają pierwsze promienie wschodzącego słońca. Zatrzymują się na drewnianych belkach sufitu wypełniając wnętrze ciepłym delikatnym blaskiem. Nad wjazdem i okienkami rozpościera się cień winorośli. Z czasem budzą się największe pieszczochy tego miejsca. Piękne Golden retrivery i oczywiście tzw. szef ochrony czyli suczka rasy Szpic o imieniu Gaja. Po porannej obowiązkowej dawce miziania, głaskania, drapania, tarmoszenia, etc. można w końcu przywitać się z właścicielami tego sielankowego przybytku;) Niestety, uczucie zazdrości się dopełnia, bowiem są to mili, fajni i szczęśliwi ludzie, którzy znaleźli swoje własne miejsce na ziemi a na dodatek kręci ich to wszystko, co ich otacza. Naprawdę zazdroszczę życząc im wszystkiego najlepszego w tym pięknym miejscu. Polecam wszystkim, którzy szukają spokoju, ciszy, wytchnienia i zapomnienia.
Jechałem z pytaniami, niepewnością i emocjami. Jechałem z myślą zamknięcia pewnego rozdziału w swoim życiu. Jestem człowiekiem, który zawsze woli kochać i przyjaźnić się, niż nienawidzić i kąsać. Czy mój mętlik emocjonalny w głowie i sercu się uspokoił? Nie wiem. Zaczynam pisać nowy rozdział, czas pokaże jak będzie zapisany. A póki co, nad Tuskulum wschodzi słońce.
P.s.
Na wszystkie pytania i maile, wkrótce odpowiem.
Pozdrawiam Anetę i Krzysztofa:))))
sobota, 2 października 2010
piątek, 1 października 2010
Gaudeamus igitur.
Dzisiaj początek roku akademickiego. Zawsze będzie mi się kojarzył z pierwszym kierunkiem studiów, którego nie ukończyłem, była to polonistyka na WSP w Opolu (obecnie uniwersytet opolski). Niestety okazało się, że studia te nie mają nic wspólnego z pisaniem wierszy i rozwojem wrażliwości literackiej. Studia kojarzą mi się z fascynacją poetami a przede wszystkim Wojaczkiem pod wpływem którego, napisałem swój pierwszy poważny wiersz. Kojarzą mi się z życiem na stancjach, pierwszymi miłościami i przyjaźniami. Studia to był najpiękniejszy okres w moim życiu. Wybierając kierunki studiów (liczne ) zawsze kierowałem się chęcią poznania nowego, poznania świata, poglądów, filozofii, ludzi a nie traktowałem tego jak inwestycji handlowej na przyszłość. Chciałem kształtować przede wszystkim w sobie człowieka godnego tego miana. I tak stałem się naiwniakiem tego świata. Chyba tacy też są potrzebni. Nie żałuję bynajmniej, dzięki temu widzę i czuję więcej niż niejeden logiczno-kalkulacyjny pragmatyk. Ech, zmienia się to życie, szkoda tylko, że w supermarkety. Wszystkim studentom życzę szerszego spojrzenia na świat. :)))
Niżej mój pierwszy wiersz.
Za horyzontem życie moje
Znika jak czerwony karzeł dnia
Z chmury pękniętej na wskroś
Przebija piołun stalowy
Rumak co kopytami miażdży
Trzewiami rzygając śmierci w oczy
Jak zgnieciony rozmodlony
Ukrzyżowany ssak.
Śmierć biała ustała
Na krawędzi moich powiek.
środa, 29 września 2010
Wkurwia mnie to wielkie "G".
Zawód rysownika satyryka jest okropnie niezdrowy. I nie mam na myśli kwestii finansowych , czy technicznych ale chodzi mi o odporność psychiczną, jaka w tym zawodzie jest konieczna. Uzbrojony w białą kartkę papieru i ołówek przeglądam aktualne newsy, a moje wkurwienie z każdą nową wiadomością rośnie.
Szwindle przy pozyskiwaniu majątku kościelnego. Wiadomo, że biskupi nie zubożeją i zostaną ofiarami tego procederu, bo inaczej być nie może. Wiadomo że tysięcy hektarów ziemi nie oddadzą a odszkodowania zostaną wypłacone z Naszej kieszeni, czyli z budżetu. Zastanawia mnie, że z jednej strony biskupi żądają ziem odebranych im przez komunę a z drugiej rozsiadają się wygodnie bez wyrzutów sumienia w byłych kościołach ewangelickich, których po zachodniej stronie Wisły była znakomita większość. Więc jak to jest, czy ta przebrzydła komuna dawała (jako rekompensatę za utracone ziemie na wschodzie) czy odbierała, bo już się pogubiłem.
Zeznania Ziobry przed komisją. Nie trawie tego Pana do granic niestrawności. To wzorcowy przykład gościa, który wyżej sra niż dupę ma (przepraszam za wulgarność). Jakim trzeba być głąbem, żeby opowiadać takie bzdury i głupoty. Naprawdę nawet Giertych, jako prawnik znał umiar pieprzenia głupot. Ale ja mogę wydawać takie oceny, bo jedynie znam sprawę a nie znam szczegółów.
Pan policjant ogłasza że zapinanie pasów bezpieczeństwa jest w autobusach obowiązkowe. Chciałbym wiedzieć ile było kontroli policyjnych autokarów i ile razy policjanci pouczali pasażerów o obowiązku zapinania pasów? Podejrzewam że wszyscy mają to głęboko w dupie, począwszy od kierowców a na policji kończąc. Trzeba tragedii, żeby taki dupek przebrany za policmajstra, ruszył dupę zza biurka i wymądrzał się przed kamerą.
Normalnie ręce opadają a to tylko trzy newsy. Jak teraz z tej żenady zrobić w miarę inteligentny śmieszny rysunek. Zawód ten coraz bardziej przypomina mi grzebanie w szambie i robienie żartów z każdego znalezionego G, jakim jest nasza polityka. Wkurwia mnie to.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









